Loading...

Fundacja im. Jana Kochanowskiego

 

W przesłanym do nas pliku z wierszami Artura Daniela Liskowackiego wkradł się błąd. W wierszu „Powązki. Śpiewnik domowy” zabrakło dwóch ostatnich zwrotek. Na prośbę poety publikujemy wiersz w całości, a Czytelników prosimy o uzupełnienie ołówkiem brakujących zwrotek w książce.

 

Powązki. Śpiewnik domowy

 

i liście znowu szyt szyt-
i znowu puszki dzwonią
i ojczyźniany lichy grosz
sypie się wartko z dłoni

albo inaczej: bije deszcz
i się pochyla prosty krzyż
i ręki z puszką prosty gest
i larum grają: a ty śpisz?

woskowej lampki blask browarny
ukrzyżowane brzozy w szereg
a tutaj chłopcy co z panterek
w okop skakali – dół cmentarny

ówdzie oświaty znicz kaganiec
i c na scenie matki głos
w wysokiej cenie zwykły los
ciągniony ślepo nim poranek
do laur i laurów do wybranek
do lanc do lasów kazamatów

tu chrobry pomnik po-grobowiec
tutaj wysłannik tam zesłaniec
a to są ci którzy na szaniec
przechodniu powiedz – puszek brzęk

i deszczu rytm i dreszcz przez krzyż
znajomy dźwięk znajoma twarz
liście przegniłe czy bandaże
marmuru czerń czy w korze sznyt

kruszeje kamień krąży trzos
kotwice w ziemi coraz głębiej
w puszki ofiarne wpada grosz
i zasłuchanym gra jak werbel


Akwarele na okładce tomiku: Iwona Matusz

 

Żona

dla Iwony

zapach i smak
jej ciała
mleka i potu
śliny i krwi
włosów i brwi
skóry

blask oczu jej głos
czytającej wiersze
przez telefon
jej śmiech płacz
kiedy w szpitalu
każą przygotować
się na śmierć Syna

ciało innej kobiety
jest ciałem
obcym

 

Ptasie gody

dla mojej Żony Iwony

zbieramy na Stawikach
pałki tataraku Iwona głaszcze
jedną z nich i mówi
że coś jej przypomina
przyciąga mnie do siebie
jej piersi jak dwie duże
śnieżnobiałe gęsi
wciskają mi się
pod koszulę obejmuję je
by nie wypadły chowamy się
w trawie żeby nas łabędzie
nie widziały zajęte jak my
sobą

 

Wiersz dla Jasia (i dla Iwony)

liczymy z Jasiem
jeden spacer to około
pięciu kilometrów
przez sześć lat byliśmy
na tysiącu spacerach
tysiąc cudownych dni
w słońcu deszczu śniegu
mrozie pchałem wózek
z Jasiem tam gdzie on
pokazywał (porażenie
mózgowe astma śliczny
uśmiech uwielbia czytać atlasy)
liczymy w sumie to pięć
tysięcy kilometrów kawał
drogi przebyliśmy Jasiu
zastanawia się gdzie doszliśmy
pokazuje palcem na mapie
Karaczi w Pakistanie a potem
Amritsar w Zachodnich Indiach
u bram miasta witają nas przyjaźni
Sikhowie kierujemy się
do Złotej Świątyni pokłonić się
Bogu idziemy obmyć stopy
w Jeziorze Nieśmiertelności

 

Miłość Sławka Matusza ma ciało, a właściwie ciała. Ukochanej żony, jego samego i ich cierpiącego syna Jasia. Tomik „za Tobą klucze gęsi i łabędzi” to celebracja posiadania
ciała. Tego w uniesieniu, ekstazie, ale też w cierpieniu, boleści. Podczas lektury odsłaniają się kolejne obszary ciała, a czytelnik znajduje się w samym centrum tak intymnego wydarzenia jakim jest kochanie się. Kto zapomniał jaką moc posiadają wargi, piersi, dłonie, brzuch, oczy, niech się uczy z tych wierszy. Matusz podkreśla, że wyjątkowy sens miłości nadaje małżeństwo. „Ciało innej kobiety/jest ciałem/obcym” – pisze i ma rację. Bo nie tylko serce, ale rozum i wola biorą też udział w miłości.
Barbara Gruszka-Zych

 

Nowy tomik Sławomira Matusza pod tytułem „za Tobą klucze gęsi i łabędzi” z pozoru jest zbiorem dedykowa
nych żonie naturalistycznych erotyków. Zdawałoby się, że temat odwieczny i nic nowego między okładkami się nie wydarzy (choć… obecnie coraz rzadziej miłosne wątki są dedykowane żonom), jednak autor przekazuje też treści o wiele głębsze i zaskakujące. Na kartach książki w wyodrębnionym cyklu pt. „też kocham Jasia” rozgrywają się nagle tragedie – nieule czalna choroba dziecka, otarcie o śmierć – rozpacz, współczucie, napięcia emocjonalne przeistaczane są w erotykę, transkrybują jak w muzyce z instrumentu na instrument.
Poeta odsłania wielowymiarową intymność. Szczery, odważny, prawdziwy. Najbardziej przejmujące są wiersze, któ-
re opowiadają o wsparciu w obliczu zagrożenia, bólu, o ocalaniu przez erotyzm.
Erotyki są wyposażone w pogłębioną czułość, a każdy jak refrenem opatrzony dedykacją „dla Mojej Żony Iwony”.
„Meszek nad twoją wargą/ jak darń wilgotna od rosy… chucham by zęby i słowa nie zmarzły …” …”Ciało innej kobiety jest ciałem obcym”.
Swoista Ikona Miłości. Tu pojawia się pogłębiona czułość przeciwstawiona współczesnemu, często nachalnemu czy wulgarnemu, seksualizmowi. Można? Można. Im więcej razy się czyta ten tomik, tym więcej się w nim znajduje.
Bożena Boba-Dyga (Kraków, 5 lipca 2018)


Ta składająca się z dziewiętnastu części kolekcja szkiców i esejów literaturo- i kulturoznawczych wydana we współpracy z Miejskim Domem Kultury „Kazimierz” w Sosnowcu jest z pewnością wyzwaniem dla czytelników, zwłaszcza miłośników poezji. Zróżnicowanie tematyczne zaspokoi jednak zarówno fanów Becketta, admiratorów Ginsberga oraz, co było może być sporym zaskoczeniem – amatorów sztuki bartnickiej. Obszary kultury – nie tylko współczesnej – po których oprowadza czytelników autor, są im pozornie dobrze znane, gdyż jego światopogląd i dokonana przez niego szczegółowa analiza wybranych utworów i zjawisk, oferuje wyjątkowe perspektywy interpretacyjne.

Autor w poważny, akademicki sposób traktuje np. o problemie zła drzemiącym w człowieku i odwołuje się do prac m.in. Tischnera czy Kartezjusza, wymagając od odbiorców sporego zaplecza teologicznego i filozoficznego. O ile jednak motyw unde malum jest potraktowany rzeczowo, naukowo, o tyle eseje o współczesnej kondycji pisarstwa i pisarzy sprawiają wrażenie bardziej emocjonalnych i przez to znacznie ciekawszych. Co uderza, to wyraźny sprzeciw wobec pisarstwa ukierunkowanego na szybką gratyfikację, złudną popularność i artystostwo.

Ewa Wylężek

„Czucie, wiara i szkiełko – o kondycji współczesnej”

 

http://www.slaskgtl.pl/dzial/krytyka_literacka/189


Po wstępie miniesej „Dlaczego Didache?” (o apokryfie z I wieku naszej ery), dalej „Spór z Tischnerem o koncepcję zła”, potem „Dusza a człowiek podziemny. Rzecz o pisaniu”, „Architekci śmierci” (Architekci kultury śmierci Donald de Marco, Benjmin D. Wiker), „70 lat w życiu Ewropy…” (W brzuchu wieloryba. Wybór esejów, reportaży, felietonów, szkiców i recenzji George Orwell Gandhi), „Whitman w supermarkecie – o wierszu Allena Ginsberga”, „W czarnej kołysce Samuela Becketta – monolog na dwa głosy”, „Poezja i mord. Kaskaderzy literatury”, „Hip-hop i rap – poezja odrzuconych”, „Śląski >Harleem< Edwarda Szopy”, „Róża na śmierć” (Chińska róża Edward Szopa), „Zbawienny postmodernizm”, „W hołdzie Kazimierzowi Dąbrowskiemu”, „Różewicz, moja matka…”, „Czy sowa jest tupolewem? O wierszu >Krzyk sowy< Feliksa Netza”, „Miodobranie, wierszobranie, dzianie barci. O sztuce bartnickiej w Puszczy Augustowskiej, Białowieskiej, Knyszyńskiej i Piskiej” (gorąco polecany przez autora szkic o historii bartnictwa, będący wstępem do albumu fotograficznego Romana Rogozińskiego Barć), a u końca dwa utwory poetyckie SM: „Podatek od nienapisanego wiersza” oraz „Dlaczego Didache”.

Już sam przegląd rozdziałów książki daje wyobrażenie o zainteresowaniach S. Matusza, daleko wybiegających poza poezję (choć z nią pośrednio i bezpośrednio związanych). Eseje i szkice aż kipią od polemicznej pasji, a także empatii wobec dzieł i dokonań innych twórców. Chciałoby się rzec: oto przykład na to, że poetom nie tylko poezja szumi w głowach i duszy. Słowem widzimy tu z czego poeta czerpać może. I jak do tego się odnosić. A to – mowa teraz o oglądzie czytelniczym – nie zawsze jest możliwe. Gdyż na ogół mamy do czynienia z „wypreparowanymi” utworami poetyckimi, które tylko niekonkretne „wizje” o inspiracjach twórczych budują. Gdy tu, w kontekście publikowanych wcześniej wierszy poety, widzimy więcej i lepiej.

Wanda Skalska

ŹLE NAPISANY WIERSZ CUCHNIE JAK NIEUMYTA LODÓWKA

 

Okładka14

 

 

 

 

 

 

 

„Detektywi na tropach tajemnic liryki” – str. 151, to książka w całości poświęcona twórczości Sławomira Matusza, wybór najciekawszych szkiców i recenzji (lub ich fragmentów) pod redakcją Anny Kasperek – doktorantki Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na książkę składa się 25 tekstów dwudziestu autorek i autorów – detektywów tropiących to, co S. Matusz ukrył w swojej poezji. Okładkę książki projektowała Anna Kaczkowska, zdjęcie poety na okładce – Szymon Hantkiewicz.

Detektywiksiazki

 

 

recenzja Licznika Gegera

Topos o „Liczniku Geigera” Sławomira Matusza (nr 4/2015)


Zdjęcia z promocji książki Miry Kostyły „Ilustracje do niezapisanych wierszy”, która odbyła się 30 października w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sosnowcu. Książka ukazała się nakładem Studia Sztuk Plastycznych WYTWORNIA i Fundacji im Jana Kochanowskiego.

2014-10-30-2397

Na zdjęciu od lewej: Edyta Antoniak-Kiedos i Mira Kostyła

2014-10-30-2401

Mira Kostyła (w środku)

Już jest…

przekladaniec

„Przekładaniec” polsko-litewski już wkrótce.


 

2014-07-21-20502014-07-21-2051

 

Rezerwat codziennościskrzydelkoSosnowiec logo A - kolor RGBJeszcze w czerwcu ukaże się drukiem wybór wierszy Krystyny Borkowskiej, dofinansowany ze środków Gminy Sosnowiec (umowa z 24 kwietnia 2014). Okładkę książki projektowała Agnieszka Chudzicka. Książka ma 110 stron objętości.


Jerzy Lucjan Woźniak ze swoją nową książką, wyborem wierszy Drzewa przy drodze. Okładkę książki zaprojektował Paweł Krzywda. Wstępem wiersze poprzedził Artur Daniel Liskowacki. Razem 118 str.  Niżej recenzja wewnętrzna książki Woźniaka, rekomendacja napisana przez prof. Mariana Kisiela, której fragment zamieściliśmy na ostatniej stronie okładki.

 2014-05-16-1825okladka

Licznik jest

Licznik Geigera liczy 196 stron. Zawiera 22 szkice i eseje, w tym 20 interpretacji wierszy poetów wymienionych na okładce.  Cena z wysyłką: list priorytetowy – 30 i przesyłka polecona – 32 zł,

Aby nabyć książkę wystarczy pieniądze wpłacić na konto fundacji podając jako tytuł przelewu „Licznik Geigera”. Książka opatrzona autografem zostanie przesłana w ciągu kilku dni na adres podany w przelewie.

Obie książki są w tej samej cenie. W tytule przelewu proszę podać tytuł książki i nazwisko autora.

Nr konta: Fundacja im. Jana Kochanowskiego, 28102024980000810205260569

wozniak

 

Przejdź do paska narzędzi