Loading...

Fundacja im. Jana Kochanowskiego

Czarnoleskiej ja rzeczy chcę! Wrażliwość na Polskę

Tytuł antologii Czarnoleskiej ja rzeczy chcę! Poeci dla Niepodległej został zapożyczony z wiersza C. K. Norwida Moja piosnka 2. Romantyczny poeta zwraca się ku tradycji i tęskni za wolnym krajem, wolną Polską, która została podzielona i od kilkudziesięciu lat już nie ma jej na mapach. Norwid tęskni za wolnością, niepodległością i świetnością, jaką Polska cieszyła się w czasach Jana Kochanowskiego. Wierzy, że ta wolność kiedyś przyjdzie, ale nie wie jak będzie wyglądała, ani kiedy przyjdzie. Wielkość tradycji każe mu wierzyć, że Polska kiedyś się odrodzi i będzie równie wielka jak za życia Jana Kochanowskiego i panowania Stefana Batorego. Norwid nie wie, że stanie się to dopiero w 1918 roku. W niej widzi się i moc, szuka natchnienia i nadziei. Obaj jednak, Jan Kochanowski i Stefan Batory pracowali dla Niepodległej. Dlatego w wierszu Praca Norwid pisze, podając przykład cieśli:

Wyrobić musi pierw umysłu stałość,

Bez której nie ma siły – – nawet zysku!

Więc prac początek, prac pierwsza litera,

Nie to, co wasza dziś realna szkoła

Uczy – zarówno płytka, jak nieszczera.

„Pracować musisz zawsze z potem CZOŁA!”

– Spustoszonemu mów ty narodowi,

Niech się wzbogaci jak można najprędzej,

A mając posag resztę postanowi,

Do-rychtowawszy do onych pieniędzy:

W wyodrębnionej linijce wiersza podkreśla: – pracą pierwszą jest: umysłu-stałość!

Jest znaczeniowa różnica pomiędzy tytułami poeci o Niepodległej i poeci dla Niepodległej:

Głos brzmi nad tobą: „Pracuj z potem czoła.”

– Ekonomistów zbierz wszystkich i nagle

Spytaj ich, co jest pracy abecadłem?

Zacząć mam z czego ? gdy na skałę wpadłem,

Lub wiatr mię zdradził, zerwawszy pierw żagle;

Od czegóż zacząć? czy od dłoni potu?

Od ramion potu?… gdy brak i narzędzi!…

Gdy otchłań wkoło, a ty – na krawędzi…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Zacznij… by w głowie nie było zawrotu,

Więc głos ogromny znów jak pierwej woła:

„Pracować musisz z potem twego CZOŁA!”

Dla Niepodległej pracują cieśla, żeglarz, rybak, ekonomista, nauczyciel i oboje rodzice wychowując dzieci. Urodzenie dziecka też jest przejawem patriotyzmu, a nie jego usunięcie – gdyż odnawia, odmładza wspólnotę. Opieka nad chorymi i niepełnosprawnymi to też patriotyzm najwyższej próby. Wybierając wiersze do antologii zauważyłem, że kobiety rzadko piszą wiersze, które określilibyśmy jako patriotyczne – gdyż ich patriotyzm przejawia się w codziennej trosce o dom, rodzinę, dzieci, ich mężów, bliskich, o rannych i chorych.

Najpierw pracujemy głową, czołem, potem ciałem, siłą mięśni. Niepodległość to najpierw stan umysłu, duszy. Tak dla Niepodległej pracował Jan Kochanowski – pełniąc urzędy i pracując piórem jako poeta. W pewnym sensie każdy wiersz jest dla Niepodległej – która jest rzeczą wspólną, nawet jeśli jest głosem krytycznym wobec jej instytucji, lub zwyczajnie lirykiem – gdyż nas ubogaca, wzbogaca wspólnotę i jej kulturę.

Kilkoro poetów odmówiło swoich wierszy do antologii Czarnoleskiej ja rzeczy chcę!, argumentując, że chcą w ten sposób bronić niezależności sądów i protestują przeciwko łamaniu Konstytucji. Ale czy my tu łamiemy Konstytucję, czy może ją piszemy, w tej antologii? O wiele ważniejszą, bo konstytucję dla siebie – to, co umożliwia postawą wyprostowaną (Zbigniew Herbert). A to, co piszemy tutaj być może zostanie później przełożone na język praw, wspólny dla wszystkich, bo praw pisanych z miłością, a nie narzuconych. Gdyż sądzić należy z miłością – jak matka, jak ojciec – a nie alienować się ze wspólnoty.

Poeci dla Niepodległej oznacza, że wiersz jest pracą poety, ale darem, formą dobrowolnej daniny. Nie można poety przymusić do napisania wiersza, ani siłą mu go zabrać. Dlatego antologia ta jest w równej mierze wyborem jej autorów – redaktorów, jak i darem samych poetów. Darem, a nie przymusową daniną.

Do redaktorów należy zebrać te dary, policzyć i ułożyć w książce tyle, ile się w niej zmieści.

Zaproszenia do antologii rozesłaliśmy do wielu współczesnych poetów, ale niektórzy odmówili udziału, obawiając się, że będzie to antologia wierszy politycznych, a niektórzy jeszcze nie dojrzeli, lub są nieprzysiadalni – jak w wierszu o takim tytule Marcina Świetlickiego, który odpisał, że „wolałby nie, nie nadaje się” i groził nawet swoimi prawnikami. A szkoda, bo wydał tomik Polska. Może za rok, lub za kilka lat będzie drugie, poszerzone wydanie tej antologii i wtedy wierszy w nowej antologii będzie więcej. Polska to jednak wspólnota w której słychać wiele głosów, mamy wspólne miejsca i sprawy, które łączą nas.

Jeżeli dla Niepodległej, podstawowym kryterium wyboru utworów była wrażliwość na Polskę – na historię – dawną i najnowszą, własną i wspólną, tradycje, wartości, wiarę, doświadczenie religijne, ludzi, miejsca i krajobrazy. To nie jest tylko antologia okolicznościowa, z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości, a jest czymś więcej. Antologia rocznicowa przemija wraz z rocznicą. Każdy z poetów mówi tu własnym głosem o ważnych dla niego sprawach, a jednak wspólnych i problemach. Nie w każdym wierszu muszą być słowa „Polska” i „ojczyzna”, byśmy uznali, że podzielamy te same lub podobne wartości. Wiersz poświęcony ojcu, dziecku, historii rodziny i codziennemu życiu rodziny, przeżyciu religijnemu, własnej miejscowości, miejscu, rzeczce lub strumieniowi też jest w jakiś sensie poświęcony Niepodległej. Bo niepodległość dotyczy wspólnoty, którą wszyscy tworzymy i budujemy, zaczynając właśnie od rodziny, od podstawowych wartości, a zebrani tu poeci tworzą jej wielowymiarowy obraz. Bez tej wspólnoty jesteśmy tylko pojedyńczością i giniemy w nicości.

Nie chcę wymieniać poetów żyjących, bo musiałbym o każdym z nich napisać przynajmniej kilka zdań, a nie chcę nikogo pominąć, lub wyróżniać. Tę przyjemność zostawiam Czytelnikom – z pewnością odnajdą tu ulubionych poetów, ulubione wiersze.

W Czarnoleskiej ja rzeczy chcę! Poeci dla Niepodległej spotykają się poeci z różnych generacji i środowisk, jednak są to wszyscy autorzy z dużym dorobkiem, wielu wydanych książek. W antologii znajdziemy też wiersze poetów, którzy niedawno odeszli, by osobiście spotkać się z Janem Kochanowskim, Cyprianem Kamilem Norwidem, Zbigniewem Herbertem i innymi poetami: Kazimierza Hofmana, Feliksa Netza i Artura Fryza – współzałożyciela Fundacji im. Jana Kochanowskiego. Układając antologię zastanawiałem się, czy ich wiersze umieścić razem, na początku lub końcu książki, ale postanowiliśmy nie wyróżniać ich, a głosy pomieszać z wierszami żyjących poetów i poetek. Poezja, którą zostawili po sobie pozwala rozmawiać z nimi tak, jak z ludźmi żyjącymi – dzięki ich poezji oni dalej są wśród nas.

Postanowiliśmy też ograniczyć informacje biograficzne do podania daty urodzin (lub daty śmierci), a w przypadku pań zamiast daty urodzin podać datę debiutu książkowego. Krytycy i specjaliści od poezji i tak je znają, a czytelnicy, jeśli poczują się zachęceni wierszami sami je znajdą. Niech wiersze same mówią za siebie, a nie biografie, tytuły, nagrody i medale jakie otrzymali poeci.

 

W przesłanym do nas pliku z wierszami Artura Daniela Liskowackiego wkradł się błąd. W wierszu „Powązki. Śpiewnik domowy” zabrakło dwóch ostatnich zwrotek. Na prośbę poety publikujemy wiersz w całości, a Czytelników prosimy o uzupełnienie ołówkiem brakujących zwrotek w książce.

 

Powązki. Śpiewnik domowy

 

i liście znowu szyt szyt-
i znowu puszki dzwonią
i ojczyźniany lichy grosz
sypie się wartko z dłoni

albo inaczej: bije deszcz
i się pochyla prosty krzyż
i ręki z puszką prosty gest
i larum grają: a ty śpisz?

woskowej lampki blask browarny
ukrzyżowane brzozy w szereg
a tutaj chłopcy co z panterek
w okop skakali – dół cmentarny

ówdzie oświaty znicz kaganiec
i c na scenie matki głos
w wysokiej cenie zwykły los
ciągniony ślepo nim poranek
do laur i laurów do wybranek
do lanc do lasów kazamatów

tu chrobry pomnik po-grobowiec
tutaj wysłannik tam zesłaniec
a to są ci którzy na szaniec
przechodniu powiedz – puszek brzęk

i deszczu rytm i dreszcz przez krzyż
znajomy dźwięk znajoma twarz
liście przegniłe czy bandaże
marmuru czerń czy w korze sznyt

kruszeje kamień krąży trzos
kotwice w ziemi coraz głębiej
w puszki ofiarne wpada grosz
i zasłuchanym gra jak werbel

 


Akwarele na okładce tomiku: Iwona Matusz

 

Żona

dla Iwony

zapach i smak
jej ciała
mleka i potu
śliny i krwi
włosów i brwi
skóry

blask oczu jej głos
czytającej wiersze
przez telefon
jej śmiech płacz
kiedy w szpitalu
każą przygotować
się na śmierć Syna

ciało innej kobiety
jest ciałem
obcym

 

Ptasie gody

dla mojej Żony Iwony

zbieramy na Stawikach
pałki tataraku Iwona głaszcze
jedną z nich i mówi
że coś jej przypomina
przyciąga mnie do siebie
jej piersi jak dwie duże
śnieżnobiałe gęsi
wciskają mi się
pod koszulę obejmuję je
by nie wypadły chowamy się
w trawie żeby nas łabędzie
nie widziały zajęte jak my
sobą

 

Wiersz dla Jasia (i dla Iwony)

liczymy z Jasiem
jeden spacer to około
pięciu kilometrów
przez sześć lat byliśmy
na tysiącu spacerach
tysiąc cudownych dni
w słońcu deszczu śniegu
mrozie pchałem wózek
z Jasiem tam gdzie on
pokazywał (porażenie
mózgowe astma śliczny
uśmiech uwielbia czytać atlasy)
liczymy w sumie to pięć
tysięcy kilometrów kawał
drogi przebyliśmy Jasiu
zastanawia się gdzie doszliśmy
pokazuje palcem na mapie
Karaczi w Pakistanie a potem
Amritsar w Zachodnich Indiach
u bram miasta witają nas przyjaźni
Sikhowie kierujemy się
do Złotej Świątyni pokłonić się
Bogu idziemy obmyć stopy
w Jeziorze Nieśmiertelności

 

Miłość Sławka Matusza ma ciało, a właściwie ciała. Ukochanej żony, jego samego i ich cierpiącego syna Jasia. Tomik „za Tobą klucze gęsi i łabędzi” to celebracja posiadania
ciała. Tego w uniesieniu, ekstazie, ale też w cierpieniu, boleści. Podczas lektury odsłaniają się kolejne obszary ciała, a czytelnik znajduje się w samym centrum tak intymnego wydarzenia jakim jest kochanie się. Kto zapomniał jaką moc posiadają wargi, piersi, dłonie, brzuch, oczy, niech się uczy z tych wierszy. Matusz podkreśla, że wyjątkowy sens miłości nadaje małżeństwo. „Ciało innej kobiety/jest ciałem/obcym” – pisze i ma rację. Bo nie tylko serce, ale rozum i wola biorą też udział w miłości.
Barbara Gruszka-Zych

 

Nowy tomik Sławomira Matusza pod tytułem „za Tobą klucze gęsi i łabędzi” z pozoru jest zbiorem dedykowa
nych żonie naturalistycznych erotyków. Zdawałoby się, że temat odwieczny i nic nowego między okładkami się nie wydarzy (choć… obecnie coraz rzadziej miłosne wątki są dedykowane żonom), jednak autor przekazuje też treści o wiele głębsze i zaskakujące. Na kartach książki w wyodrębnionym cyklu pt. „też kocham Jasia” rozgrywają się nagle tragedie – nieule czalna choroba dziecka, otarcie o śmierć – rozpacz, współczucie, napięcia emocjonalne przeistaczane są w erotykę, transkrybują jak w muzyce z instrumentu na instrument.
Poeta odsłania wielowymiarową intymność. Szczery, odważny, prawdziwy. Najbardziej przejmujące są wiersze, któ-
re opowiadają o wsparciu w obliczu zagrożenia, bólu, o ocalaniu przez erotyzm.
Erotyki są wyposażone w pogłębioną czułość, a każdy jak refrenem opatrzony dedykacją „dla Mojej Żony Iwony”.
„Meszek nad twoją wargą/ jak darń wilgotna od rosy… chucham by zęby i słowa nie zmarzły …” …”Ciało innej kobiety jest ciałem obcym”.
Swoista Ikona Miłości. Tu pojawia się pogłębiona czułość przeciwstawiona współczesnemu, często nachalnemu czy wulgarnemu, seksualizmowi. Można? Można. Im więcej razy się czyta ten tomik, tym więcej się w nim znajduje.
Bożena Boba-Dyga (Kraków, 5 lipca 2018)


Ta składająca się z dziewiętnastu części kolekcja szkiców i esejów literaturo- i kulturoznawczych wydana we współpracy z Miejskim Domem Kultury „Kazimierz” w Sosnowcu jest z pewnością wyzwaniem dla czytelników, zwłaszcza miłośników poezji. Zróżnicowanie tematyczne zaspokoi jednak zarówno fanów Becketta, admiratorów Ginsberga oraz, co było może być sporym zaskoczeniem – amatorów sztuki bartnickiej. Obszary kultury – nie tylko współczesnej – po których oprowadza czytelników autor, są im pozornie dobrze znane, gdyż jego światopogląd i dokonana przez niego szczegółowa analiza wybranych utworów i zjawisk, oferuje wyjątkowe perspektywy interpretacyjne.

Autor w poważny, akademicki sposób traktuje np. o problemie zła drzemiącym w człowieku i odwołuje się do prac m.in. Tischnera czy Kartezjusza, wymagając od odbiorców sporego zaplecza teologicznego i filozoficznego. O ile jednak motyw unde malum jest potraktowany rzeczowo, naukowo, o tyle eseje o współczesnej kondycji pisarstwa i pisarzy sprawiają wrażenie bardziej emocjonalnych i przez to znacznie ciekawszych. Co uderza, to wyraźny sprzeciw wobec pisarstwa ukierunkowanego na szybką gratyfikację, złudną popularność i artystostwo.

Ewa Wylężek

„Czucie, wiara i szkiełko – o kondycji współczesnej”

 

http://www.slaskgtl.pl/dzial/krytyka_literacka/189


Po wstępie miniesej „Dlaczego Didache?” (o apokryfie z I wieku naszej ery), dalej „Spór z Tischnerem o koncepcję zła”, potem „Dusza a człowiek podziemny. Rzecz o pisaniu”, „Architekci śmierci” (Architekci kultury śmierci Donald de Marco, Benjmin D. Wiker), „70 lat w życiu Ewropy…” (W brzuchu wieloryba. Wybór esejów, reportaży, felietonów, szkiców i recenzji George Orwell Gandhi), „Whitman w supermarkecie – o wierszu Allena Ginsberga”, „W czarnej kołysce Samuela Becketta – monolog na dwa głosy”, „Poezja i mord. Kaskaderzy literatury”, „Hip-hop i rap – poezja odrzuconych”, „Śląski >Harleem< Edwarda Szopy”, „Róża na śmierć” (Chińska róża Edward Szopa), „Zbawienny postmodernizm”, „W hołdzie Kazimierzowi Dąbrowskiemu”, „Różewicz, moja matka…”, „Czy sowa jest tupolewem? O wierszu >Krzyk sowy< Feliksa Netza”, „Miodobranie, wierszobranie, dzianie barci. O sztuce bartnickiej w Puszczy Augustowskiej, Białowieskiej, Knyszyńskiej i Piskiej” (gorąco polecany przez autora szkic o historii bartnictwa, będący wstępem do albumu fotograficznego Romana Rogozińskiego Barć), a u końca dwa utwory poetyckie SM: „Podatek od nienapisanego wiersza” oraz „Dlaczego Didache”.

Już sam przegląd rozdziałów książki daje wyobrażenie o zainteresowaniach S. Matusza, daleko wybiegających poza poezję (choć z nią pośrednio i bezpośrednio związanych). Eseje i szkice aż kipią od polemicznej pasji, a także empatii wobec dzieł i dokonań innych twórców. Chciałoby się rzec: oto przykład na to, że poetom nie tylko poezja szumi w głowach i duszy. Słowem widzimy tu z czego poeta czerpać może. I jak do tego się odnosić. A to – mowa teraz o oglądzie czytelniczym – nie zawsze jest możliwe. Gdyż na ogół mamy do czynienia z „wypreparowanymi” utworami poetyckimi, które tylko niekonkretne „wizje” o inspiracjach twórczych budują. Gdy tu, w kontekście publikowanych wcześniej wierszy poety, widzimy więcej i lepiej.

Wanda Skalska

ŹLE NAPISANY WIERSZ CUCHNIE JAK NIEUMYTA LODÓWKA

 

Okładka14

 

 

 

 

 

 

 

„Detektywi na tropach tajemnic liryki” – str. 151, to książka w całości poświęcona twórczości Sławomira Matusza, wybór najciekawszych szkiców i recenzji (lub ich fragmentów) pod redakcją Anny Kasperek – doktorantki Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na książkę składa się 25 tekstów dwudziestu autorek i autorów – detektywów tropiących to, co S. Matusz ukrył w swojej poezji. Okładkę książki projektowała Anna Kaczkowska, zdjęcie poety na okładce – Szymon Hantkiewicz.

Detektywiksiazki

 

 

recenzja Licznika Gegera

Topos o „Liczniku Geigera” Sławomira Matusza (nr 4/2015)


Zdjęcia z promocji książki Miry Kostyły „Ilustracje do niezapisanych wierszy”, która odbyła się 30 października w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sosnowcu. Książka ukazała się nakładem Studia Sztuk Plastycznych WYTWORNIA i Fundacji im Jana Kochanowskiego.

2014-10-30-2397

Na zdjęciu od lewej: Edyta Antoniak-Kiedos i Mira Kostyła

2014-10-30-2401

Mira Kostyła (w środku)

Już jest…

przekladaniec

„Przekładaniec” polsko-litewski już wkrótce.


 

2014-07-21-20502014-07-21-2051

 

Rezerwat codziennościskrzydelkoSosnowiec logo A - kolor RGBJeszcze w czerwcu ukaże się drukiem wybór wierszy Krystyny Borkowskiej, dofinansowany ze środków Gminy Sosnowiec (umowa z 24 kwietnia 2014). Okładkę książki projektowała Agnieszka Chudzicka. Książka ma 110 stron objętości.


Jerzy Lucjan Woźniak ze swoją nową książką, wyborem wierszy Drzewa przy drodze. Okładkę książki zaprojektował Paweł Krzywda. Wstępem wiersze poprzedził Artur Daniel Liskowacki. Razem 118 str.  Niżej recenzja wewnętrzna książki Woźniaka, rekomendacja napisana przez prof. Mariana Kisiela, której fragment zamieściliśmy na ostatniej stronie okładki.

 2014-05-16-1825okladka

Licznik jest

Licznik Geigera liczy 196 stron. Zawiera 22 szkice i eseje, w tym 20 interpretacji wierszy poetów wymienionych na okładce.  Cena z wysyłką: list priorytetowy – 30 i przesyłka polecona – 32 zł,

Aby nabyć książkę wystarczy pieniądze wpłacić na konto fundacji podając jako tytuł przelewu „Licznik Geigera”. Książka opatrzona autografem zostanie przesłana w ciągu kilku dni na adres podany w przelewie.

Obie książki są w tej samej cenie. W tytule przelewu proszę podać tytuł książki i nazwisko autora.

Nr konta: Fundacja im. Jana Kochanowskiego, 28102024980000810205260569

wozniak

 

Przejdź do paska narzędzi